Strona główna  - Wieści ze świata przyrody
Wieści ze świata przyrody

Wiosna w grądzie ...

Ostatnia dekada kwietnia i początek maja to czas kiedy w grądach masowo kwitną wczesnowiosenne rośliny runa leśnego. Zawilce, pierwiosnki, ziarnopłony, kokorycze i miodunki pojawiają się nagle w bardzo dużych ilościach, tworząc barwny „dywan”. Jest to wyjątkowo piękne zjawisko przyrodnicze, które jednak trwa bardzo krótko. Rośliny te, zwane geofitami, większą część roku spędzają w stanie „uśpienia” w postaci organów podziemnych - kłączy, bulw lub cebul. Teraz muszą się bardzo spieszyć, by wykorzystać światło słoneczne, docierające do dna lasu dzięki temu, że drzewa jeszcze nie mają liści. W okresie zaledwie 2-3 tygodni muszą wytworzyć pęd nadziemny, rozwinąć liście i kwiaty, zwabić owady, które dokonają zapylenia i wreszcie wytworzyć nasiona.

Grądy to żyzne lasy liściaste dzisiaj rzadko spotykane, ponieważ większość została wykarczowana, a ich miejsce zajęły tereny rolnicze i osadnicze. Dlatego warto odwiedzić park dworski hr. Wodzickich w Porębie Wielkiej, gdzie zachował się piękny fragment grądu. Jego drzewostan tworzą sędziwe lipy, jawory, graby, wiązy, pod którymi wczesną wiosną masowo kwitną geofity.

Najliczniej pojawia się zawilec gajowy. Jego białe kwiaty nie produkują nektaru. By zwabić owady zapylające, wytwarzają obficie pyłek o dużej wartości odżywczej. Pszczoły i trzmiele chętnie go zbierają. Odwiedzając kwiaty zdobywają pożywienie a zarazem dokonują zapylenia.

Łan zawilców przy głównej alei parku dworskiego w Porębie Wielkiej, fot. M. Stefanik

 Ziarnopłon wiosenny to roślina, której kwiaty wyglądają jak „małe słońca”. Ich płatki są wyjątkowo błyszczące. Efekt błyszczenia zawdzięczają substancjom tłuszczowym, wydzielanym przez  skórkę płatków. Połyski i gra światła na kwiatach są skutecznym sposobem na zwabienie owadów.

 Kwiaty pierwiosnka wyniosłego o pięknej, jasnożółtej barwie przypominają pęk złotych kluczyków. Gdy przyjrzymy im się uważnie, zobaczymy w każdym kwiatku 5 pomarańczowych plamek. Są to „drogowskazy” prowadzące owada do „skrytki”, w której schowany jest nektar. Motyle i trzmiele, spijając słodycz dokonują zapylenia.  

Obok pierwiosnków kwitnie miodunka ćma. Jest rośliną o mniejszych wyganiach świetlnych niż pozostałe tu opisane. Interesujące jest zjawisko zmiany koloru jej kwiatów. Początkowo, świeżo rozwinięte kwiaty miodunki mają barwę różową, a z biegiem dni zmieniają kolor na niebieski i fioletowy.

    

        Ziarnopłon wiosenny, fot.M. Stefanik                                   Miodunka ćma, fot. M. Stefanik

                             Zawilec żółty, fot. M. Stefanik                                                  Kokorycz pusta, fot. M. Stefanik

W tym samym czasie, gdy podnóże gór okrywa się jasną zielenią i barwami wczesnowiosennych kwiatów, wyżej w górach zima jeszcze nie całkiem się skończyła. W wielu miejscach leży śnieg, a tam gdzie się już stopił pojawiają się fioletowe kwiaty krokusów. W parku Wodzickich krokusy zakwitły już w ostatnich dniach marca.  W najwyższych partiach gór pojawiają się dopiero teraz. Śledząc czas kwitnienia roślin, można obserwować jak wiosna powoli i stopniowo „wspina się” po zboczach i w szczytowe obszary dociera 3-4 tygodnie póżniej niż do podnóży. 

Mariola Stefanik, Poręba Wielka 27.04. 2012r.

                               Gorczańskie krokusy. fot. K. Tomasiewicz



..............................................................................................................................................

Na tropie wilka i rysia … 

W dniu 27 lutego odbyło się tropienie drapieżników w GPN. Tropienia przeprowadzili pracownicy GPN na 15 trasach (o długości ok. 5-8 km każda), wyznaczonych w granicach parku oraz na kilku obszarach sąsiadujących z GPN, a pełniących funkcję ważnych korytarzy migracyjnych dla dużych ssaków (m.in. w dolinie Dunajca w rejonie Łopusznej,  w dolinie Kamienicy na odcinku łączącym Gorce z masywem Mogielicy). Na kilku spośród piętnastu wyznaczonych tras, obserwatorzy znaleźli tropy wilków oraz rysi. Tropienia dostarczyły cennych informacji o występowaniu ssaków drapieżnych w GPN i jego otoczeniu. Wiadomości te mają szczególną wartość, ponieważ zarówno ryś jak i wilk to gatunki w naszym kraju rzadkie i chronione. Zostały też uznane za szczególnie ważne dla Europy, a ich status jest regulowany przez przepisy prawa międzynarodowego, m.in. dyrektywy Uni Europejskiej.

Wiele interesujących informacji odnotowano na temat wilków. Ich tropy śledzono w masywie Turbacza, Jaworzyny, Kudłonia oraz w dolinie Kamienicy. Obserwowane ciągi tropów wskazują na to, że 2 osobniki wędrowały wspólnie, zaś w innym rejonie przemieszczała się trójka zwierząt. Samotny wilk pozostawił ślad wędrówki w masywie Kiczory (informacje przekazali obserwatorzy: Jan Wójciak, Mieczysław Gomółka, Władysław Cebula, Wojciech Trzmiel, Józef Kołodziejczyk, Jarosław Skirliński).

Tropienie wilków jest szczególnie trudne, wymaga od obserwatorów umiejętności i dużego doświadczenia, ponieważ zwierzęta te najczęściej wędrują „trop w trop”, tzn. idą jeden za drugim. Każdy stawia łapy dokładnie w tropy osobnika idącego z przodu. W ten sposób za watahą pozostaje ciąg tropów, taki sam jak za jednym wilkiem. Określenie liczby zwierząt w stadzie na podstawie tropów  jest możliwe gdy trafi się na takie miejsce, gdzie wataha z jakiegoś powodu zmieniała szyk, np. pokonując przeszkodę, albo polując.

Tym co szczególnie wyróżnia wilki jest ich rodzinny charakter. Zwierzęta żyjące w grupie wspólnie wędrują i polują, łączy je bardzo silna więź. Stadu przewodzi para rodzicielska, zwana parą „alfa”. To ona wyznacza szlak wędrówki i czas odpoczynku, rozpoczyna polowanie, znakuje terytorium i czuwa nad bezpieczeństwem rodziny. Czasami wataha rozchodzi się, zwłaszcza w okresie rui, kiedy para alfa odbywa gody. Jednak nawet wtedy członkowie stada przebywają w obrębie rodzinnego terytorium, by wkrótce znów się spotkać. Dlatego można wnioskować, że dwójka i trójka wilków oraz "samotnik", których tropy obserwowano to członkowie jednej watahy. Wilki są zwierzętami terytorialnymi, znakują i strzegą swój teren, nie akceptują obecności inych rodzin. W warunkach górskich terytorium jednej watahy obejmuje ponad 150 km kwadratowych. Obszar GPN (niewiel ponad 70 km kwadratowych) stanowi ważną część rozległego areału wilczej rodziny, liczącej prawdopodobnie 5 - 6 osobników.    

Trop wilka. fot. J. Loch

Trop rysia. fot. J. Loch

Oznaki bytowania rysi znaleziono m.in. w niższych położeniach masywu Kudłonia.Obserwowano ciąg tropów należących do trzech osobników, które wędrowały wspólnie (informacje przekazał obserwator: Jacek Sopata).  Biorąc pod uwagę rozmiar tropów oraz fakt, że ryś prowadzi samotniczy tryb życia, z wyjątkiem samic wychowujących potomstwo, można wnioskować, że tropy należały do samicy i jej dwójki młodych z poprzedniego roku. Marzec to początek bardzo trudnego etapu w życiu młodych – niespełna rocznych rysi. Ich matka wchodzi w okres rui i zmusza zeszłoroczne potomstwo do rozpoczęcia samodzielnego życia. W tym czasie wiele młodych rysi ginie przed osiągnięciem dojrzałości.   

W innym rejonie stwierdzono tropy dużego, samotnego osobnika, którym najprawdopodobniej jest dojrzały samiec (obserwator: Janusz Kowalczyk). Oprócz tropów pozostawił on po sobie ślady łowów i „ucztowania” – znaki ciągnięcia po śniegu upolowanej sarny. Jest to zachowanie typowe dla tego gatunku. Dużą zdobycz ryś często przeciąga z miejsca upolowania by ukryć ją pod osłoną gęstych zarośli, lub zwisających gałęzi drzew. Potrafi również dodatkowo przykryć łup ściółką lub śniegiem. Zadaje sobie tyle trudu, by zabezpieczyć pożywienie przed padlinożercami, bowiem sam podczas jednego posiłku jest w stanie zjeść zaledwie około 2 kg mięsa. By skonsumować dużą zdobycz wraca do niej przez kilka dni.

Dla zaspokojenia wszystkich potrzeb życiowych ryś, podobnie jak wilk, potrzebuje ogromnego obszaru. Terytorium jednego osobnika może obejmować od kilkudziesięciu  aż do kilkuset kilometrów kwadratowych. Tak duży areał osobniczy oraz skryty tryb życia rysia sprawia, że trudno jest określić liczbę zwierząt przebywających w granicach GPN. Przeprowadzone tropienia i obserwacje wskazują, że aktualnie obszar parku jest wykorzystywany prawdopodobnie przez  4 rysie.

Rysie w gorczańskim mateczniku. fot. Jacek Sopata.

Zimowe tropienia to jedno z zadań wykonywanych w ramach „Monitoringu wybranych zabiegów ochrony czynnej w GPN w latach 2012 – 2013", finansowanych przez NFOŚiGW. Wkrótce odbędą się kolejne tropienia na tych samych trasach. Czy tropy wilków i rysi pojawią się znów na tych samych ścieżkach, czy też na innych? Dzięki wielokrotnie powtarzanym obserwacjom można dowiedzieć się jak zwierzęta wykorzystują swój areał, jak przebiegają ich wędrówki - jakie gatunki i jakimi trasami oraz z jaką częstotliwością się przemieszczają. Można też rozpoznać zagrożenia jakie podczas migracji spotykają na swoich ścieżkach. W efekcie będzie można skuteczniej chronić siedliska oraz tzw. korytarze migracyjne, których zachowanie jest podstawowym warunkiem egzystencji dużych ssaków drapieżnych.

 Mariola Stefanik, Poręba Wielka 14.03.2012;

 

............................................................................................................................

Idzie wiosna …

W górach panują zimowe warunki i gruba warstwa śniegu zapewne poleży jeszcze przez dłuższy czas. Jednak u podnóży Gorców i w strefie pogórza śnieg topnieje bardzo szybko, z każdym dniem znika szybciej. Powietrze jest nasycone zapachem wilgotnej ziemi. Już w ostatnich dniach lutego samce wszystkich gatunków sikor zamieszkujących park dworski w Porębie Wielkiej zaczęły sie odzywać głosami godowymi – bogatka, modraszka, czarnogłówka i sikora uboga. Gwar w karmniku ucichł, coraz mniej ptaków zagląda do naszej "stołówki". Grubodzioby, które jeszcze 2 tygodnie temu rządziły w karmniku pojawiają się rzadko. Cześciej można je zobaczyć jak siedzą w koronach wysokich drzew i zjadają pączki, np. modrzewia.

Od pierwszych dni marca znaków wiosny wyraźnie zaczęło przybywać ... Dokładnie 1. i 2. marca w sąsiedztwie dyrekcji GPN pojawił się paszkot – pierwszy w tym roku śpiewający samiec. Przez dwa dni przesiadywał na czubkach najwyższych drzew na górze Chabówka i wyśpiewywał swoją wiosenną piosenkę. Paszkot jest w naszej avifaunie największym przedstawicielem rodziny drozdów. Gniazduje w starych wysokopiennych lasach iglastych. Ptaki, które okres lęgowy spędzają w naszym kraju, na zimę lecą w cieplejsze południowe regiony Europy, podobnie jak paszkoty z Europy północnej. Czy nasz rozśpiewany gość przybył w Gorce by już tu zostać na lato, czy też jest tylko przelotem i wybiera się dalej na północ? To jego tajemnica …  

W piątek i sobotę odnotowano również pierwsze skowronki! Ten skromnie ubarwiony, drobny ptak a zarazem wirtuoz wiosennej pieśni przylatuje do nas z południowej i zachodniej Europy.

Niewątpliwym znakiem, że zima odchodzi, jest też przylot szpaków. Te wszystkim znane, hałaśliwe  ptaki swoim radosnym świergotem oznajmiły nadejście wiosny w sobotę – 3 marca. Te, które przylatują najwcześniej, wyprzedzając innych przedstawicieli swojego gatunku, mają większe szanse na zajęcie atrakcyjnych dziupli w starych drzewach i „eleganckich” budek lęgowych. Ptaki, które w zeszłym roku zajęły takie miejsca i odniosły sukces, chętnie zajmują te same „lokale” w nowym sezonie lęgowym i pilnie ich strzegą przed konkurencją.

Mariola Stefanik, Poręba Wielka 5.03.2012

 ...............................................................................................................................

 

Bieżące wiadomości z karmnika.


Przy Dyrekcji GPN w Porębie Wielkiej przez całą zimę funkcjonuje „ptasia stołówka” – duży drewniany karmnik z dwoma półkami. Podstawowe „menu” w niej serwowane to ziarno słonecznika. Dopóki nie było mrozów i śniegu, w "jadłodajni" panował przestój, ale od kiedy zima przybrała srogą postać, w karmniku jest nieustanny ruch. Ptaki, które wiosną i latem widujemy tylko   z daleka, albo nie dostrzegamy ich wcale, teraz możemy oglądać z bliska i tak długo jak chcemy. W zimowej scenerii pokazują nam się w pełnej krasie. Okazuje się, że nawet te pospolite są tak kolorowe iż sprawiają wrażenie ptaków egzotycznych. W mroźne poranki w karmniku jest prawdziwy tłok i gwar. Są chwile, gdy można obserwować jednocześnie kilkadziesiąt ptaków różnych gatunków. Przyjrzyjmy im się przez lornetkę.

Jer to zimowy gość z dalekiej północy, raczej rzadko odwiedzający karmniki… Jest mieszkańcem tajgi, czyli lasów iglastych i mieszanych Półwyspu Skandynawskiego oraz północnego pasa kontynentu azjatyckiego. Jesienią wyrusza na południe, by spędzić zimę w pasie klimatów umiarkowanych. Pierwszy osobnik tego gatunku pojawił się w naszym karmniku 28 stycznia wraz z nastaniem pierwszego silnego mrozu. Po dwóch dniach przyleciały kolejne dwa ptaki, a obecnie są cztery osobniki. Jer jest dość ostrożny i zachowuje dystans w stosunku do innych ptaków korzystających ze stołówki. Wewnątrz karmnika pojawia się rzadko i tylko na chwilę. Woli zbierać nasiona i ich okruchy leżące wokół na śniegu, najchętniej pod osłoną pobliskiego żywopłotu i tam najczęściej go widujemy.

      
 Jer. fot. P.Armatys                                                                    Gil. fot. M. Ruciński  

Gil to powszechnie znany i lubiany ptak, którego postrzegamy jako ozdobę zimowego krajobrazu. Trzeba jednak wiedzieć, że jako gatunek gil występuje u nas przez cały rok, ale ptaki, które w naszym kraju spędzają okres wiosenno-letni to nie zawsze te same osobniki, które widzimy zimą. Wiele z nich to przybysze z północy. Zimą pojawiają się w pobliżu osiedli ludzkich i czasami żerują w stadach, poszukując drzew i krzewów owocowych. W zjadanych owocach gil najbardziej ceni nasiona, które sprawnie wydłubuje z miąższu. Z naszego karmnika korzysta 4-5 tych kolorowych ptaków. Sprawiają wrażenie „dystyngowanych”, bowiem nie spędzają w karmniku zbyt wiele czasu, nie wdają się w kłótnie z innymi ptakami i częściej żerują na uboczu, obserwując otoczenie trochę jakby „z góry”.

Grubodziób wyróżnia się posturą. Jego sylwetka jest masywna i krępa, nawet  w porównaniu z gilem. Jest to największy łuszczak gnieżdżący się w naszym kraju, raczej nieliczny. Pokarm grubodzioba to duże, suche nasiona drzew, głównie liściastych (n.p. grabu, lipy, jawora, leszczyny). Cechą, której zawdzięcza nazwę jest  wyjątkowo potężny dziób, gruby i mocny. Dziób ten zmienia kolor wraz ze zmianą pór roku – zimą jest beżowy, a wiosną i latem będzie niebieskoszary. W jego wnętrzu znajdują się rowki  i listewki, które ułatwiają przytrzymanie i zgniatanie nasion, nawet tych o bardzo grubej łupinie, jak u dzikiej czereśni, śliwy, tarniny. Z łatwością je rozłupuje lub miażdży. W okresie lęgowym przebywa w koronach drzew, więc trudno go obserwować. Populacje z północy zazwyczaj na zimę wędrują w kierunku południowo-zachodnim. Jesienią i zimą zbierają się w stada wędrując również przez tereny otwarte. Przy naszym parkowym karmniku skupia się kilkanaście, a czasami nawet ok. 25 - 30 osobników. Jakby przekonane o własnej sile grubodzioby „rządzą” w jadłodajni, często są agresywne - odpędzają mniejsze ptaki i wdają się w bójki z przedstawicielami własnego gatunku. Rozkładają przy tym skrzydła, pochylają ciało do przodu i groźnie otwierają dziób. Obserwacja ich zachowań może przysporzyć wiele radości.

  
Grubodziób. fot. M. Ruciński                                              Dzwoniec. fot. M. Ruciński

Dzwoniec to niewielki, oliwkowozielony ptak z dość masywnym dziobem i żółtymi paskami na brzegach skrzydeł i ogona. Mieszkaniec lasów liściastów, jak również parków, ogrodów i śródpolnych zadrzewień. Dość liczny w naszym kraju, możemy go obserwować przez cały rok. Żywi się nasionami roślin zielnych (np.: babki, łopianu, chabrów) oraz owocami głogu, róży, jarzębiny itp. Z naszego karmnika korzysta bardzo duża grupa tych ptaków. Zdarzają się dni, kiedy można doliczyć się ponad 40 osobników!

Czyż, w którego upierzeniu dominują trzy kolory – żółty, oliwkowy i czarny jest wyraźnie mniejszy od dzwońca. Jego środwisko to bory iglaste i mieszane z przewagą lub domieszką świerka. W okresie jesienno-zimowym czyże koczują w dużych stadach. Najłatwiej zauważyć ich szczebioczące grupy na gałęziach olchy lub brzozy w różnych środowiskach. Żywią się głównie nasionami tych drzew, a także wierzb oraz  świerków.  Żerując przybierają akrobatyczne pozy – na cienkich gałązkach zwisają grzbietem w dół. A na ziemi lub śniegu szukają pożywienia, dopiero gdy nasiona opadają z drzew. Przy naszym karmniku koczuje spore stado czyżyków, ok. 30-40 sztuk. Są bardzo ruchliwe, wszędzie ich pełno – zarówno wewnątrz karmnika, jak też na pobliskich drzewach i na śniegu wokół stołówki. Ptasi gwar, który słyszymy za oknem to głównie szczebiot czyżyków.

 
Czyż. fot. M. Ruciński                           Bogatka i modraszka. fot. M. Ruciński

Z karmnika korzystają też sikory. Najliczniejsze są bogatki, trudno je policzyć, gdyż nie przylatują w stadzie i nie spędzają czasu na stołówce. Ich cienki, ostry dziób służy do zbierania owadów i nie nadaje się do miażdżenia nasion. „Wpadają” więc do karmnika tylko na moment, zabierają ziarno i odlatują z nim na pobliskie drzewo. Tam w spokoju, siedząc na gałęzi przytrzymują je łapkami i stopniowo rozbijają dziobem łupinę, by dostać się do tłustego środka. Podobnie zachowują się modraszki, których jest znacznie mniej niż bogatek. W ten sposób ptaki powiększają rozmiary stołówki. Na śniegu pod drzewami, na których sikory dłubią w nasionach, leży mnóstwo okruchów. Dostrzegają to inne ptaki i chętnie zbierają resztki. W podobny sposób, wzdłuż żywopłotu otaczającego karmnik powstał na śniegu „słonecznikowy szlak” - ciemna linia rozłupanych nasion, roznoszonych przez sikory i inne ptaki.

Nasz karmnik odwiedzają również kosy, zwykle 2 – 4 osobniki. Większość kosów wybrała się jesienią do Europy południowej i zachodniej, by tam przetrwać zimę. W karmniku zachowują się inaczej niż pozostałe gatunki. Mają zwyczaj aktywnego rozrzucania pożywienia, rozgrzebują nasiona nogami i dziobem tak jakby szukały czegoś innego. Mimo, że zjawiają tylko 2-3 osobniki to ich wzajemne relacje nie są przyjazne. Często dochodzi do sprzeczek i zwykle jeden z ptaków odpędza drugiego.

 
 Kos. fot. M. Ruciński                                                  Sójka. fot. M. Ruciński

Od czasu do czasu, jakby „okazjonalnie” w karmniku pojawia się sójka, dzięcioł duży, przychodzą też dwa bażanty. Rolę „rodzynka” w naszej stołówce pełni rudzik. Pojawił się 31 stycznia i w najbliższej okolicy jest chyba jedynym przedstawicielem swego gatunku. Bowiem zdecydowana większość rudzików migruje jesienią na zachód i południe Europy. W naszym kraju zimują bardzo nieliczne osobniki. „Nasz” rudzik rzadko wchodzi do wnętrza karmnika, zwykle żeruje pod osłoną żywopłotu i robi wrażenie dość „onieśmielonego”. Za „rodzynkę” można też uznać ziębę pospolitą, która pojawiła się w pierwszym tygodniu lutego. To również gatunek, który na zimę migruje w kierunku południowo-zachodnim. Dźwięczny śpiew zięby zwykle zwiastuje wiosnę już pod koniec marca, lub początkiem kwietnia. Przypadki zimowania zięb w naszym kraju nie są liczne. To kolejny przykład, z którego wynika, że nie należy patrzeć na świat zwierząt jak i całą przyrodę przez pryzmat zbyt prostych schematów.   
 

  
  Dzięcioł duży. fot. M.Ruciński                                            Rudzik. fot. M.Kosiarski

Każdego dnia kilka osób – pracowników GPN poświęca parę chwil by obserwować życie w karmniku i podzielić się spostrzeżeniami z innymi. Gromady kolorowych ptaków bardzo przyciągają wzrok, w każdej chwili dzieje się coś interesującego. Z szacunkowych wyliczeń wynika, że z naszego karmnika korzysta regularnie 12 - 15 gatunków ptaków, których łączna liczba to około 150 osobników (być może nawet więcej). Czasami pojawia się wiewiórka, na której widok ptaki pierzchają i siadają na pobliskich krzewach. Jednak prawdziwym zagrożeniem jest dla nich krogulec. Pożywieniem tego skrzydlatego drapieżnika są właśnie drobne ptaki. Jego pojawienie się wywołuje panikę w karmniku, wszystkie w popłochu umykają przed niebezpiecznym łowcą.

Mariola Stefanik, Poręba Wielka 9. 02.2012
 

...................................................................................................................................................................

Zima, zima trwa …

Tegoroczna zima, znacznie spóźniona okryła Gorce obfitym płaszczem śniegu dopiero na Uroczystość „Trzech Króli” i przez ponad 3 tygodnie emperatura nie spadała poniżej -50C. W nocy 26/27 stycznia po raz pierwszy tej zimy przyszedł większy mróz.,temperatura spadła poniżej -10 stopni, a od 30 stycznia lokalnie temperatury spadają do - 25 stopni! Na przełomie stycznia i lutego, na skutek silnej inwersji termicznej, w dolinach było poniżej -30 stopni. Również śniegu nie brakuje. W niższych partiach i w lesie jest ponad 50 cm, a wyżej, zwłaszcza na polanach, gdzie śnieg jest nawiewany przez wiatr można trafić na miejsca gdzie jej grubość przekracza 1 m.

Zdecydowana większość szlaków nie jest przetarta. Na wycieczkę narciarską lub krótki pieszy spacer można się wybrać do doliny potoku Turbacz i doliny Olszowego, gdzie trasy zostały przygotowane specjalnie dla narciarzy. Dostępna jest również droga w dolinie Kamienicy. Wybierając się na inne szlaki trzeba odpowiednio ocenić własne możliwości kondycyjne. Niezależnie od tego czy zdecydujemy się na trudną wyprawę      w wyższe partie gór, czy tylko na krótki spacer drogą dolinową mamy możliwość obserwowania gorczańskiej przyrody. Mimo, że zimą las jest cichy i pozornie niewiele się dzieje to uważny obserwator dostrzeże liczne oznaki dzikiego życia.

W warunkach zimowych niektóre ptaki rozpoczynają okres lęgowy. Szczególnie interesujące są zwyczaje i biologia lęgowa krzyżodzioba świerkowego. W ośnieżonym krajobrazie łatwo zauważyć czerwono ubarwionego samca, który siedząc na czubku drzewa energicznie śpiewa. Jego pisklęta mogą przyjść na świat, w czasie gdy panuje mróz i śnieg. Przed chłodem ochroni je troskliwa samica oraz grube ściany gniazda, uwitego na świerku pod gęstą osłoną gałęzi. Głównym pożywieniem krzyżodzioba są nasiona świerkowe, które ptak bardzo sprawnie wyłuszcza z szyszek dziobem              o niezwykłej budowie. Wyjmuje nasiona rozchylając łuski tak delikatnie, że ślady żerowania na szyszce są mało widoczne. Zupełnie inaczej wygląda szyszka, na której żerował dzięcioł duży. Jest ona mocno poszarpana i pognieciona dłutowatym dziobem. Jeśli zaś znajdziemy szyszkę, z której prawie wszystkie łuski zostały dokładnie zerwane a pozostal tylko trzpień z drobnymi łuskami na czubku – możemy być pewni, że to dzieło wiewiórki.

Rozpoczął się okres godowy orła przedniego. Loty tokowe "naszej" pary orłów obserwował ostatnio pracownik GPN - pan Jacek Sopata w  rejonie Koniny nad górą Pieronka. Jest to jednoznaczny sygnał, że zaczął się szczególny okres w życiu tych  wyjątkowo rzadkich ptaków (w Polsce żyje zaledwie ok. 30 par!). Zdarza się, że samiec orła, by pozyskać względy samicy przynosi jej „podarek”, czyli upolowaną ofiarę. Wzbija się ponad swą wybrankę, po czym upuszcza zdobycz, zlatuje w dół i chwyta ponownie.

Podczas zimowego spaceru warto przyglądaś się pokrywie śnieżnej wokół drogi, albo nawet wprost na drodze. Zwierzęta często korzystają z dróg przetartych przez człowieka, albo też ich ścieżki przecinają się z naszymi. W pierwszych dniach lutego pracownicy GPN (panowie: Grzegorz Gaura, Władysław Cebula i Józef Kołodziejczyk)  obserwowali rysia w dolinie Kamienicy na trasie ścieżki edukacyjnej. Takie spotkania  należą do rzadkości i zapamiętuje się je na długo.

Zimą zwierzęta kopytne przemieszczają się w niższe partie gór, gdzie warunki są łagodniejsze. Większość poświęcają na poszukiwanie pokarmu. Roślinność zielna jest przykryta śniegiem i trzeba do niej dotrzeć. Łatwiej dostępna jest kora, łyko, pędy drzew.  Mamy więc szansę zobaczyć tropy jeleni, saren, dzików . A kto wie … być może zauważymy tropy wilczej rodziny, która minionej nocy podążała śladami jeleni 

Mariola Stefanik, Poręba Wielka 6. 02.2012

 

 

           




       

Positive-Power
KSIĘGA GOŚCI | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ ZNAJOMEMU | MAPA STRONY
BIP
Wersja polska
Wersja niemiecka
Wersja angielska